BaliIndonezjawycieczka Bali

Indonezja okiem bule*

Zapraszamy serdecznie do przeczytania artykułów i reportaży znajdujących się na blogu.

Mamy nadzieję, że zarówno swieżość, lekkość i obiektywizm artykułów, jak ich problematyka przypadną Państwu do gustu.

Pozdrawiamy serdecznie życząc miłej lektury :

Piotr ŚmieszekPiotr Śmieszek - podróżnik, fotograf, felietonista. Kochający tak mocno powolność starzenia się w Indonezji jak i samą Indonezję.

Mieszkający na stałe w Indonezji

12 maja urodziła się najmłodsza przedstawicielka Polonii w Indonezji Helena Victoria Śmieszek

 

Piotr Śmieszek

Paweł Leśniak - zakochany w Indonezji, jej kulturze i mieszkańcach, zapachu papierosów z liśćmi goździka, smaku araku z północy Bali.

 

 

 

 

*BULE to w dosłownym tłumaczeniu Kaukaski, lecz w slangu oznacza białego człowieka, turystę

 

GEOGRAFICZNIE O BALI I INDONEZJI

Bali

Bali jest położona w łańcuchu wysp. Stanowi zasadniczą część prowincji Bali. Język urzędowy - bahasa indonesia, ale też kilka języków lokalnych. Angielski stosowany powszechnie.

  • Powierzchnia: 5,6 tys. km²
  • Długość: 145 km
  • Szerokość: 80 km
  • Liczba mieszkańców: 3,4 mln mieszkańców
  • Odległość od Jawy: 3,2 km
  • Najwyższe wzniesienie: wulkan Agung 3142 mnpm
  • Stolica to Denpasar, gdzie znajduje się też największy w okolicy bazar - kupisz tam wszystko - od owoców i warzyw, poprzez rękodzieło, aż po ciuchy.

Ludność stanowią głównie Balijczycy, wyznający tzw. hinduizm, a muzułmanie stanowią kilkuprocentową mniejszość zwykle ludność napływową - wędrująca za pracą.

Indonezja

Indonezja jest państwem wyspiarskim położonym na 17 508 wyspach. Około 6 tys. z nich jest niezamieszkanych. Należą one do Archipelagu Malajskiego. Wyspy Indonezji rozciągają się na długości ponad 5 tys. km wzdłuż równika i na długości 1750 km z południa na północ. Ich brzegi opływają Ocean Spokojny i Indyjski. Na wyspach znajdują się liczne wulkany. Indonezja jest często nękana przez trzęsienia ziemi i tsunami. Najwyższym szczytem jest Puncak Jaya - wysokość 4884 m. Graniczy z Papuą-Nową Gwineą na Nowej Gwinei, Malezją na Borneo i Timorem Wschodnim na Timorze.

Najważniejsze wyspy Indonezji to:

  • Sumatra
  • Jawa
  • Borneo
  • Celebes (Sulawesi)
  • Nowa Gwinea (część zachodnia należy do Indonezji - prowincja Irian Zachodni, natomiast część wschodnia stanowi niepodległe państwo Papua-Nowa Gwinea)

 

_____________________________________________________źródło : Wikipedia________

Treść hymnu Indonezji w języku polskim

Indonezja, mój rodzinny kraj,
Moje miejsce narodzin,
Gdzie bronię,
Mój ojczysty kraj,
Indonezja moja narodowość,
Mój naród i mój kraj
Krzyknijmy:
Dla zjednoczonej Indonezji,
Niech żyje moja ziemia,
Niech żyje mój kraj,
Mój naród i wszyscy moi ludzie,
Umacniaj ich ducha,
Umacniaj ich ciała,
Dla Wielkiej Indonezji
Refren:
Wielka Indonezja wolna i niepodległa
Ziemia i kraj, który kocham
Wielka Indonezja wolna i niepodległa
Niech żyje Wielka Indonezja

 

ZARAŻONY INDONEZJĄ - 1sze kroki

LOTNISKO
Jakarta zadziwia od samego początku- nawiązując do wiadomości otrzymanych w ambasadzie – pogranicznicy maja obowiązek wydania wizy turystycznej tygodniowej lub miesięcznej nawet, gdy ważność paszportu w dniu wjazdu nie przekracza 6ciu miesięcy.
Na granicy okazuje się inaczej – celnik mówi ze może oczywiście wbić wizę, ale w komputerze musi zrobić korekcje daty ważności paszportu –klika przy tym okiem zachęcając do zgody za odpowiednia odpłatnością 5-15 USD (+koszt wizy 25$) lub sugeruje powrót do własnego kraju w celu załatwienia formalności.

Po wyjściu z samolotu przytłacza fala gorącego powietrza. Temperatura s styczniu to około 25-35 stopni – zadziwiające ze temperatury w granicach 26-29 stopni żegnają nas, gdy idziemy spać około 1szej- drugiej w nocy i witają praktycznie przed 7rano.

GORĄC
Wszystkie pomieszczenia o normalnym standardzie są klimatyzowane, tak samo jak i taksówki miejskie. Poza obszarem budynku lotniska pomimo zakazu parkowania czekają dziesiątki taksówek zaparkowanych i czekających na klienta. Kierowcy ich już w środku lotniska dopadają nas i na próżno tłumaczyć,ze nie chcemy taksówki, lub ktoś na nas czeka- chętnie pomagają pchać wózek z bagażami, lub po prostu idą koło nas i dotykają naszych bagaży od czasu do czasu jakby przeciwdzialajacac ich kradzieży przez złe moce)))
Za odprowadzenie trzeba oczywiście uiścić gratyfikację około 1-3 dolarów usd.
Za taksówkę z lotniska Bluebird lub Express (LAMA-stara taryfa) do centrum Jakarty płacimy około 10-14 dolarów.

DROGI
Zadziwia od pierwszego wejrzenia szerokość dróg głównych, które maja po 3-4 pasy i przypominają swoja równością i bramkami na autostradzie system typowo amerykański. Co do samej jazdy i wyglądu pojazdów to powszechnie używane i normalne jest wszystko i wszędzie. Począwszy od dowolnego ruchu i stylu prowadzenia pojazdu –zwykle ruch lewostronny (angielski), ale nie zawsze, a także oświetlenie – modne są różnokolorowe migające światełka umieszczane w lampach z przodu, na szybach, na dachach z tylu – po prostu dyskoteka!
Jeszcze bardziej od aut dziwią motory- a raczej pierdzące i śmierdzące dwusuwy podobne do popularnych w Polsce Simsonkow- jeżdżące ze światłami i bez, z prawej i lewej strony, pasażerowie noszą kaski (typu orzeszek) lub po prostu ich nie posiadają. Liczba osób na skuterku wynosi od 1do (aż nie do wiary) 5ciu łącznie z kierowca. Indonezyjczycy nie są ludźmi postury Europejskiej a wysoki Polak (188cm) wygląda bez mała jak King Kong na ulicy i budzi uśmiechy Indonezyjek, które tak bardzo kochają białych i są ciekawe ich zachowania w łóżku jak Polki,które fantazjują z czarnoskórymi.

JEDZIEMY DO MIASTA
Lotnisko znajduje się na obrzeżach Jakarty- dostanie się do miasta w godzinach wieczornych zajmuje około 25-30 minut. Po wjechaniu do Jakarty szeroko otwierają się oczy, gdy okazuje się ze pomimo godzin nocnych (23-2 w nocy) na ulicy jest tyle osób ile czasem nie spotyka się w polskich miastach w środku dnia. Życiem tętnią stragany a właściwie budki na kolkach sprzedające smażone jedzenie – placki, ryz i inne wynalazki- kolkobudki spotyka się, co 10 metrów a wokół nich zawsze jest ktoś rozmawiający ze sprzedawca, jedzący, palący lub pijacy mocna herbatę. Oprócz kulkobudek, miliona skuterkow śmigających nie zważając na pieszych i auta, otwarcie ust budzą podświetlone piękne budynki, wręcz wielkie gmachy – hotele, biurowce, centa handlowe, muzeum i wielkie prywatne apartamentowce.

RESTAURACJA I WODA Z KRANU
Uważając na uwagi nie miałem jeść na ulicy, pić czegokolwiek poza butelkowanymi napojami. Wstąpiliśmy wiec do arabskiej restauracji z kebabem – nie przypominającym angielskiego ni tez polskiego kebabu i szarmy, fajka wodna (szisza) o smaku jabłkowym i debilna obsługa nie potrafiąca bezbłędnie zebrać zamówienia na 3 rzeczy.

Po jedzeniu - około 8 dolarów na osobę przychodzi czas na toaletę-, która nie mniej szokuje od całej reszty! Nie ma w niej po prostu papieru toaletowego a koło samego tronu ze ściany wystaje waz z małym prysznicem, którego woda o ciśnieniu myjki samochodowej ma załatwić to, co papier).

Z czasem brak papieru przestaje dziwić – jak tłumaczą to miejscowi- kraj arabski- a dla Europejczyka jest inne wytłumaczenie- polowa, Jakarty nie ma kanalizacji a zawartość ubikacji wypływa do rynsztoków znajdujących się po obu lub jednej stronie ulicy – europejski styl myślenia od razu wytłumaczą - jeszcze papieru tu brakuje!!)))
W bocznych uliczkach odbijających od głównych dróg po przejściu 2 metrów od wejścia w nią powala fetor kupsztala. Obok rynsztoków stoją oczywiście budkowozki a przeplatane są stałymi stoiskami ze wszystkim (karty sim, paski, skarpetki) i stałymi budkami z jedzeniem w wymiarach często nie przekraczających 2metry na półtora.
Nie zdziwią tez wieczorem zabite szczury na środku uliczek lub ich kuzyni wyskakujący z rynsztoka i patrzący się na nas tak zdziwionymi oczami jak miejscowi.

Przyleciałem 12 stycznia- pomimo cholernego ruchu ( jak dla mnie) okazało się ze w mieście jest spokojnie, ponieważ dużo ludzi wyjechało na Sylwestra – 11 stycznia obchodzono Arabski 1428 Nowy Rok.

Biały człowiek na ulicy jest oglądany jak różowy słoń, a lokalni uważają ze jest bogaty i często podsyłają obsmarkane i brudne dzieci żeby wyżebrały grosik.
Pomimo całego tego ubóstwa,brudu i smrodu w zadziwiający sposób przeplatającego się z przepychem, czystością i olbrzymim bogactwem człowiek czuje się bezpiecznie wychodząc o 23ciej na przechadzkę ciemna,boczna uliczka.
Krajanie są życzliwie nastawieni oczywiście kroją nas na kasę w każdym możliwym
momencie.

Hotel
Bogatych stać na hotel – ja pozostaje na stancji w motelu gdzie miesiąc kosztuje około 800 złotych, mam do dyspozycji wielkie podwójne łóżko, zawsze włączoną klimatyzacje z pilotem oraz telewizor i lodówkę. Przed drzwiami do pokoju stoi koszyk i tacka – do koszyka wrzuca się brudne pranie a na tacce przynoszone jest świeże –wyprane i wyprasowane w ciągu niespełna 12stu godzin.
Pokoje są sprzątane, śmieci wyrzucane, naczynia myte.
Dlaczego?
Dlatego ze na każdego burżuja, jakim jest właściciel takiej stancji przypada 10 –20 osób, które musi zatrudnić – służące 3-4, bramowi 2-3, recepcja 2 i wiele innych, których żądań tak naprawdę nikt nie zna, bo np. podlewają tylko kwiaty a przez resztę dnia siedzą w cieniu palm kokosowych słuchają muzyki, pala cholernie mocne lokalne papierowy i gawędzą.

Patrząc na ich postury można by powiedzieć ze mało jedzą- nic bardziej złudnego- wcinają smażone wynalazki z budkokolko, co 2-3 godziny nie zważając, iż właściciele przenośnej gastronomii grzebią w nosach i uszach przygotowując wytworne specjały a naczynia (nie są jednorazowe) myte są w wiaderkach nad rynsztokiem i wędrują do następnych klientów.

Zakupy
Oprócz wielkiego strachu wyjścia z domu, który trzymał mnie od rana do 18stej, gdy Bart wrócił z pracy jest tez olbrzymia chęć wyjścia – przełamania bariery i poruszania się po mieście.
Jak to zwykle bywa ta chęć oraz głód pchają na zakupy. Centrum handlowe powala n kolana widokiem klientów chodzących, kupujących i palących w międzyczasie wszędzie papierosy. Można je palić kupując, sprzedając, stojąc i obserwując, jedząc w KFC. Co do KFC wynalazkiem dodawanym do kurczaka jest kulka z ryżu zawijana w papier jak hamburger w McDonalds i dodawana z boku do potrawy. 
W centrum nie brakuje tez lokalnych kobiet – samych lub z partnerami- żadnej z nich nie przeszkadza zajrzeć nam głęboko w oczy uśmiechnąć się lub po prostu nawiązać kontakt mówiąc przy przepychaniu się koło nas SORRY.
Biały facet to po prostu MISTER ). Tak są nazywani przy podrywaniu, zebraniu, rozmowie.

Mister jest fajny, bo jest biały i ma różowego ptaszka zamiast malutkiego ciemnego Julka. To jest to, co pcha Indonezyjki w ramiona białych. Trzeba mieć głowę na karku i trochę doświadczenia przekazanego w rożnych historiach przez znajomych żeby kupić gumki, nie myśleć o sexie oralnym z kobieta i po prostu nie dąć się uwieść brzydalowi, który zakocha się za 2 godziny.

Często widzi się sklepy – trochę przypomina to sklep zielarski połączony z czarną magią, na których wystawach widać zdjęcia rożnych części ciała toczonych przez ropne obrzęki, grzyby, wybroczyny lub po prostu zgniłych. No cóż....jak to mówił Borewicz – kobieto cycki se umyj.
Higiena osobista+ temperatury + temperament królików i oprócz spadających kokosów mamy choroby weneryczne prymujące na liście zagrożeń w Indonezji.

autor : Paweł Leśniak

TYGRYSEK MASKOTKA

TYGRYS INDONEZJA

Park Taman Safari Indonesia, położone w Bogor, w połowie drogi między Dżakartą i Bandung, stanowi największą sobotnio/niedzielną atrakcję dla turystów i zmęczonych tygodniem mieszczuchów. Można tu podglądać zwierzaki w naturalnym środowisku. Po objechaniu safari, warto odwiedzić amfiteatr, a tam liczne występy z udziałem słoni, orangutanów, papug i wielu innych stworzeń.
No i obowiązkowo, prawie tak jak w naszym Zakopanem z misiem, trzeba zrobić sobie zdjęcie z tygrysem
A turystów jak widać można spotkać z każdego zakątka globu.

autor : Piotr Śmieszek

FESTIWAL BOROBUDUR NA JAVIE

BOROBUDUR JAVA

W dniu dzisiejszym, indonezyjskie Ministerstwo Kultury ,w kooperacji z Instytutem Kultury Islamu - Nahdlatul Ulama, zorganizowały na polach Klipoch w Karanganyar, festiwal Borobudur Community, mający promować zarówno miejsce jak i historycze tło tego najciekawszego z turystycznego punktu widzenia miejsca Indonezji.
Pola Klipoch położone są niedaleko Magelang, na Jawie Centralnej, które z kolei sąsiaduje bezpośrednio z wpisanym na listę UNESCO, Borobudur.
Zarząd tej największej na świecie świątyni buddyjskiej, zadbał o oprawę artystyczna Festiwalu, zapraszając wiele ciekawych, lokalnych zespołów muzycznych i tanecznych.
To idealna forma przekazywania turystom zarówno zagranicznym i lokalnym, starej tradycji wywodzącej się jeszcze z czasów królestwa Majapahid na Jawie.

autor : Piotr Śmieszek

NARKOTYKI NA BALI NIE POPŁACAJĄ !!!

BALI

Balijscy policjanci, do walki z handlarzami i przemytnikami narkotyków, nie próżnują. Wczoraj dokonano kolejnych zatrzymań. Podczas wieczornej akcji aresztowano trzech zagranicznych studentów, którym zarzuca się posiadanie i zażywanie narkotyków, za co w ich przypadku, może zostać zasądzona kara, do czterech lat wiezienia.
Na zwołanej w związku z zatrzymaniem, konferencji prasowej, przedstawiono sytuację związaną z przeprowadzoną akcją.
Policja dystryktu Badung na Bali, poprzez swego rzecznika, Komisarza Dwi Suseno, przedstawiła zatrzymanych jako 19 letniego Amerykanina, 21 letniego Holendra i 19 letniego Niemca. Wszyscy oni byli (są)  stypendystami wydziału Hotelarstwa, Uniwersytetu Stenden.
Razem z nimi, w ramach przeprowadzanej akcji, zatrzymano dwóch obywateli Indonezji, którym skonfiskowano 820 gramów marihuany i około 5 gramów haszyszu.
Jak powiedział Suseno, wszystkie działania Policji, były wynikiem długotrwałej operacji i obserwowaniu podejrzanych, prowadzonej pod kryptonimem TIP OF.
Jednocześnie przeprowadzono standardowe badania moczu, osób zatrzymanych, pod kontem zawartości narkotyków w organizmie. Testy we wszystkich przypadkach okazały się pozytywne.
Zatrzymani zeznali, iż narkotyki pozyskiwali z Dżakarty i pobliskiej wyspy Lombok.
Zatrzymani studenci zostali osadzeni w komendzie głównej policji w Badung.

autor : Piotr Śmieszek

FPI - FRONT OBROŃCÓW ISLAMU

Wielopartyjna koalicja parlamentarna, do spraw zmian w ustawodawstwie  Republiki Indonezji, wystąpiła z oficjalnym, wnioskiem aby ogłosić FPI – Front Obrońców Islamu, jako organizację zakazaną i nielegalną.
Nie chodzi tu, jak podkreślono o „misję” FPI, która jest transparentna i nie ma nic do zarzucenia, ale o to jakimi środkami, organizacja próbuje realizować w ostatnim okresie, swoje cele.
Jak poinformowała w poniedziałek na oficjalnej konferencji prasowej, zwołanej w tej sprawie, przedstawicielka grupy ustawodawczej, z ramienia Partii Demokratycznej, Eva Kusuma Sundari, niepokojące są zwłaszcza, doniesienia o incydentach z użyciem przemocy, jakich dopuszczali się w ostatnim okresie członkowie Frontu.
Policja zajmie się aktualnie, analizowaniem dokumentacji, dotyczącej działalności Organizacji w celu sporządzenia raport nt.
Raport ten, wraz z wnioskiem o delegalizację, będzie mógł trafić na biurko Prezydenta Republiki Indonezji, Susilo Bambang Yudhoyono.
Eva Kusma, zwróciła się do Prezydenta, jako głowy Państwa, oraz również, przedstawiciela reprezentowanego przez nią, ugrupowania politycznego, aby skorzystał ze swoich szerokich uprawnień, przy podejmowaniu działań przeciwko FPI -  Front Pembela Islam.

autor : Piotr Śmieszek

Narkoba, korupsi, prostitusi...

INDONEZJA

Sąd w Denpasar na Bali, wydał w poniedziałek, najbardziej drastyczny w ostatnim okresie wyrok, w sprawie o posiadanie i próbę przemytu narkotyków do Republiki Indonezji.
Ośmiu mężczyzn, obywateli Iranu, zostało skazanych na najwyższy możliwy wyrok, czyli karę śmierci.
Według opinii prowadzącego sprawę, sędziego Djumaina, nie było żadnych czynników mogących wpłynąć na złagodzenie orzeczonej kary.
Ogłoszenie wyroku, okazało się wielkim szokiem dla skazanych, a ten z  kolei przejawił się wybuchem niepohamowanej agresji. Próbowali oni rzucić się na dziennikarzy zebranych w udowym holu, i oczekujących na ogłoszenie wyniku rozprawy. Po okiełznaniu ich i przeniesieniu do sądowego aresztu, rzucali z celi butelkami po wodzie w zebranych na zewnątrz ludzi.
W wyniku tych reakcji  zostali przetransportowani do balijskiego więzienia, Kerobokan.
Również według opinii, innego sędziego zajmującego się sprawą, kary wymierzone przemytnikom, są jak najbardziej uzasadnione, w świetle potencjalnych szkód dla wizerunku międzynarodowego Bali, gdyby podejmowana próba przemytu się powiodła.
Zatrzymanie sprawców miało miejsce w grudniu 2009, na terenie portu lotniczego Ngurah Rai w Denpasar. U  Datyoush Omida Alego, jednego z ośmiu skazanych, wykryto podczas odprawy celno, paszportowej. ponad 4,5 kilograma, tabletek meta amfetaminy, przytwierdzonej do w postaci pasa do tułowia.
Inny ze skazanych został złapany w tym samym porcie lotniczym, 2 tygodnie później, z 200 gramami kryształów meta amfetaminy.
Obaj zostali zidentyfikowani jako członkowie syndykatu narkotykowego, w skład którego wchodziło pozostałych 6 wcześniej zatrzymanych Irańczyków.

autor : Piotr Śmieszek

SKRAJNE SKRZYDŁA UGRUPOWAŃ ISLAMSKICH

W niedzielę z Bekasi/Dżakarta, miało miejsce zgromadzenie członków Skrajnych Skrzydeł Ugrupowań Islamskich z Jawy Zachodniej. Odbyło się ono w meczecie Al.-Azhar, jednym z największych w mieście, a udział w obradach, wzięło ponad 500 mężczyzn. Motywem przewodnim zgromadzenia, była kwestia „chrystianizacji” zachodniej Jawy, jaka ma miejsce zdaniem lokalnych Mułłów.
Wezwali oni wręcz, do postawienia społeczności muzułmańskiej, w stan gotowości i możliwości „wojny” z rozprzestrzenianiem się chrześcijaństwa.
Podczas obrad zalecono między innymi, aby formować, już na poziomie meczetów, grupy które powinny, wywierać naciski, na lokalne władze w Bekasi. Miało by to z kolei przyczynić się do tworzenia lokalnego prawa i zasad, zgodnych z Szariatem, czyli koranicznym prawem islamskim.
Jak podkreślał w swojej mowie Murhali Barda, szef Beksakiego oddziału FPI – Frontu Obrońców Islamu, Muzułmanie powinni się bardziej zjednoczyć. gdyż Chrześcijanie, chcą swoim postępowaniem  (jego zdaniem) przetestować cierpliwość, lokalnych środowisk muzułmańskich.
Jeszcze bardziej radykalny w swoim wystąpieniu był Seleh Mangara, członek Muhammadiyah z Bekasi, który zalecał, by każdy meczet w dzielnicy Bekasi, tworzył indywidualne oddziały „paramilitarne”, do obrony zagrożonego Islamu.
Dodał on jednak, iż ma nadzieję, że te sygnały wysyłane przez jego społeczność, spowodują takie działania Rządu, które nie doprowadzą do eskalacji konfliktu.
Przedmieścia Dżakarty, staja się ostatnio polem „religijnej bitwy” z  twardo linijnym skrzydłem wyznawców Islamu, twierdzącym że ich społeczność, staje się celem dla postępującej chrystianizacji.
Jednym z wielu szanowanych Ulemów, biorących udział w niedzielnym spotkaniu, był  w związku z tematem obrad, koordynator Ruchu Przeciw Apostazji, Sulaiman Zachawerus z Bekasi.   

autor : Piotr Śmieszek

INFRASTRUKTURA BALI

Bali jest wizytówką turystyczną Indonezji, a jej południowa część jest z kolei wizytówką Bali. Jest jednak coś, co mimo krzepiących statystyk, i  wciąż wzrastającej ilości odwiedzających wyspę turystów, niepokoi lokalne władze.
Chodzi o nie nadążający, za wzrostem biznesu turystycznego stan infrastruktury.
Jak powiedział w zeszłym tygodniu, na spotkaniu z Vice prezydentem Indonezji Boediono, gubernator Bali, Made Mangku, … ” musimy zrobić wszystko, by Bali nie stało się udręką poprzez swoje korki, dla odwiedzających wyspę Gości”
Jako elementy rozładowania tego problemu, urzędnicy z Bali proponują m.in. ;  stworzenie nowego portu w Tanah Ampo, w dystrykcie Karangasem, czy zbudowanie mostu z Serangan do Tanjung Benoa.
Trzeba o tych rozwiązaniach rozmawiać już teraz, gdyż w roku 2009  ilość odwiedzających wyspę turystów, wzrosła o 21%  w stosunku do roku 2008, i nie przewiduje się wygaśnięcia,  tej tendencji przez najbliższe lata.
Co więcej do 2014 roku, Bali będzie (zgodnie z potwierdzonym już kalendarzem imprez ) organizatorem wielu spektakularnych, światowych kongresów i festiwali, z organizacją Miss World 2014 włącznie.
Vice prezydent Indonezji, obiecał gubernatorowi Bali, iż poprowadzi w Dżakarcie rozmowy z odpowiednimi ministrami, w celu najszybszego rozwiązania, omawianych problemów.
Pierwszy tej deklaracji efekt to deklaracja ministra robót publicznych. Djoko Kirmanto potwierdził już, że na budowę portu w Tanah Ampo, 30% środków zostanie wyasygnowane z Dżakarty jeszcze w tym roku, a kolejne 70 % do końca roku przyszłego.
Nie wypada więc, nic innego jak trzymać kciuki, za pomyślny rozwój tej niebiańskiej wyspy.

autor : Piotr Śmieszek

Badmington w indonezji

W Indonezji, badminton jest sportem narodowym. Gwiazdy tego sportu, oraz ich pozycję w świadomości narodowej, można bez cienia przesady porównać do naszego uwielbienia dla Adama Małysza, czy dawniej, Roberta Korzeniowskiego. To w tej właśnie dyscyplinie sportowej, Indonezja odnosiła, i wciąż jeszcze (choć już nie tak jak w przeszłości) odnosi największe sukcesy. Badmintoniści, jako nieliczni, przywozili z kilku olimpiad do Dżakarty  wywalczone krążki. Wśród nich, również te z najszlachetniejszego kruszcu.
Tym większym jest sukces, jaki wczoraj odniósł w stolicy Indonezji nasz mikst, Robert Mateusiak i Nadieżda Zięba. Wygrali oni w swojej kategorii, niezwykle prestiżowe Otwarte Mistrzostwa Indonezji w badmintonie, pokonując w finale, wyżej notowaną   indonezyjsko-rosyjską parę Hendra Setiawan - Anastazja Ruskich, w stosunku 2:0.
Polski Mikst, już wczoraj wprawił najpierw w osłupienie a potem podziw, lokalnych komentatorów i ekspertów, pokonując w niezwykle zaciętym półfinale, najbardziej utytułowany duet indonezyjski. Zdobywcy wicemistrzostwa olimpijskiego i dwukrotni mistrzowie świata, Nova Widianto i Liliyana Natsir, ulegli naszym rodakom  2:1.
Oba mecze odbyły się w hali Istora w Dżakarcie, wypełnionej po brzegi, fanatycznie dopingującym, wielotysięcznym tłumem.
Oba zwycięstwa z takimi duetami, wywalczone w jaskini Lwa, podnoszą jeszcze rangę i nadają dodatkowego smaku polskiemu sukcesowi.

autor : Piotr Śmieszek

WALKA Z TERRORYZMEM

Rząd indonezyjski. podał informację o utworzeniu w najbliższej przyszłości, specjalnej Agendy, do „resocjalizacji” osób podejrzanych o terroryzm i zapobieganiu w ten sposób przyszłym atakom.
Impulsem do podjęcia, takiej decyzji były działania, prowadzone na obszarze Jawy i Sumatry w ciągu całego maja, przeciwko Abu Bakar Bashir’owi i powiązanej z nim, organizacji  fundamentalistów islamskich Jemaah Imlamiah.
Jak wykazały statystyki policyjne, wielu terrorystów, zaraz po zwolnieniu z więzień, wracało jak dotąd, do uprawianych uprzednio, niebezpiecznych procederów.
Decyzja o utworzeniu National Board – tak bowiem będzie się nowa jednostka nazywać, ma te tendencję, raz na zawsze zmienić.
Odpowiedzialnym za koordynację działań nowej komórki, będzie Generał Tito Karnavian, szef osławionej w ostatnich akcjach, przeciwko terrorystom, grupy Densus 88.
Z informacji przekazanych do mediów, wiadomo że nowa jednostka, zacznie działać jeszcze w tym roku, a jej bezpośrednim zwierzchnikiem będzie prezydent SBY.
Inne elementy walki z terroryzmem, zapowiedziane dzisiaj przez Rząd to, zmiany obowiązujących przepisów z 2003 roku, polegające m. in. na możliwości dłuższego aresztu dla podejrzanych, włączenia w materiały dowodowe emaili i połączeń telefonicznych, oraz ściganie z urzędu, osób wspierających finansowo, ugrupowania terrorystyczne.
Należy również podkreślić, że nowe prawo będzie skierowane nie tylko w aktywnych terrorystów, lecz i przeciwko osobom publicznie deklarującym, bądź głoszącym swoją niechęć i zbyt daleko posuniętą krytykę w stosunku do władz.
Była to nagminna praktyka podawanego jako przykład, Abu Bakara, który wielokrotnie pomawiał Rząd indonezyjski, o niewierność i niezgodność z Szariatem.
Wszystkie te środki i narzędzia, plus obiecana, specjalnie przygotowana, grupa Prokuratorów, mająca być szczególnie zaznajomiona ze zjawiskiem terroryzmu i przeznaczona do walki z jego przejawami, pozwala z nadzieją spoglądać na proces eliminacji elementów destabilizujących spokój  w życiu Archipelagu.

autor : Piotr Śmieszek

Nowe zasady w Transjakarta

Z bardzo ciekawa inicjatywą, wystąpiła wczoraj firma zarządzająca, najbardziej renomowaną, najsprawniejszą, i z uwagi na własny pas ruchu, „bez korkową" linią autobusową w stolicy Indonezji, Dżakarcie.

Otóż od dzisiaj, chcąc pojechać przez miasto, autobusem Transjakarta, musimy w czasie oczekiwania na przystanku, ustawiać się i zastosować do, (prawie że) polskiego, starego klucza. To znaczy, „panie na prawo, panowie na lewo".

Zabieg ten, jak poinformowano, ma na celu ograniczenie zaczepek i zachowań seksualnych niektórych pasażerów, oraz tzw. „frotting - ocieranie się" zboczeńców seksualnych, w kolejkach, na przystankach i platformach.

Jak powiedział mediom kierownik Transjakarta, Iqbal Gaffar, kroki takie zostały podjęte w odpowiedzi, na coraz częściej zgłaszane przez kobiety, incydenty obmacywania.

Jak również zaznaczył, akcja ma na razie charakter, tymczasowy i decyzja o jej dalszych losach zostanie podjęta po około tygodniu.

Jedną z kwestii poddających wątpliwości skuteczność takiej metody, jest według ochrony jednej z platform, Transjakarty w centrum miasta, zbyt duże natężenie masy ludzi, do zbyt małej liczby strażników. Fakt ten jak sądzą nie pozwoli zachować, zasad sugerowanej segregacji, szczególnie w godzinach szczytu.

autor : Piotr Śmieszek

Sex na polu ryŻowym....


Teraz temat, jak zwykle, lżejszy by nie rzec lekki (ch - obyczajów).

Balijska policja, aresztowała kilka dni temu, nocą, 18-letniego bezrobotnego młodzieńca, w trakcie jednoznacznych czynności seksualnych, w środku pola ryżowego, w miejscowości Jembrana.

Nie było by w tym nic, aż tak bardzo zdrożnego, bo to i pora nocna i miejsc wręcz odludne, gdyby nie fakt, ..., że partnerką, była krowa.

Jak zeznał zatrzymany, zwierze próbowało z nim flirtować, do tego stopnia, iż był przeświadczony, iż ma do czynienia z młodą i piękną dziewczyną.

Zgwałcone zwierze należy do Wayana Yasa, a nocny podrywacz, to Ngust Ngutah Dinar.

Nie jest to jedyny i odosobniony przypadek, tego typu praktyk w ostatnich latach. W 2008 roku, w podobnej nie dwuznacznej sytuacji, również z krową, przyłapany został 70-letni starzec, który również twierdził, że zwierze jawiło mu się jako piękna młoda dziewica.

Zgodnie z Balijskim zwyczajem zwierze nieczyste, a takim jest nasza nieszczęśliwa ofiara, będzie utopione w morzu, w specjalnej ceremonii Pecaruan, oczyszczenia ze złych zachowań.

Równocześnie, właściciel zwierzęcia otrzyma 5 mln rupii ( 540 $ amerykańskich), a sprawca będzie musiał jeszcze, dodatkowo zapłacić 2000 tradycyjnych monet balijskich, jako karę za czyn nieczysty. Zostanie on również oczyszczony z grzechu w tej samej, odbywającej się ceremonii, Pecaruan.

autor : Piotr Śmieszek

BITWA O TANJUNG PRIUK

W połowie kwietnia tego roku w północnej Dżakarcie miały miejsce gwałtowne zajścia uliczne.Największe, jakie widziano w stolicy Indonezji od czasu upadku Prezydentury Suharto w 1998 roku.

Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, zwłaszcza w dobie światowego kryzysu gospodarczego, to nie podłoże polityczne, ani też ekonomiczne było iskrą zapalną kwietniowych wydarzeń. Niepokoje, o których mowa, miały zdecydowanie i jedynie charakter religijny i historyczny.

Areną wydarzeń była jedna z północnych dzielnic Dżakarty –Tanjung Priuk.

Jest to duża, typowo portowa dzielnica, obsługująca statki w ruchu zarówno ruch pasażerskim jak i handlowym. Jest to również największy port morski na Javie i jeden z 3 ( razem z Surabaya i Semarang ) obsługujących międzynarodowy ruch kontenerowy.

Aby wczuć się w historię dzielnicy i zrozumieć sedno sporu należy wyjść od jej dwuczłonowej nazwy, która w dosłownym tłumaczeniu oznacza:Tanjung – przylądek i Priuk – garnek.

I od tego ‘garnka” właśnie zaczęły się wszystkie protesty,których byliśmy świadkami 14 kwietnia 2010 roku.

W 1727 roku w miejscowości Palembang na Sumatrze urodził się chłopiec Habib Hasan, syn Muhammada Al. Haddada, stąd jego pełne imię brzmiące; Habib Hasan bin Muhammad. (dla córek stosuje się spójnik „bitni”).

Jako dziecko Hasan pobierał nauki w miejscowej szkole i oddawał się pilnemu studiowaniu Koranu u boku swego ojca, który, wysłał młodego syna do dalekiego Jemenu.

Podróż ta miała na celu przede wszystkim zgłębianie tajników Islamu, ale również odszukanie korzeni rodzinnych, gdyż właśnie z Hadramaut w Jemenie pochodzili przodkowie rodziny.

Czas na półwyspie arabskim minął młodzieńcowi szybko i w wieku 29 lat Habib Hasan postanowił wrócić do Indonezji.

Tu pojawiają się rozbieżności w tekstach źródłowych, gdyż jedne podają, iż powrót miał miejsce bezpośrednio na Jawę, wraz z kilkoma przyjaciółmi, inne źródła natomiast podają, że na Sumatrę, skąd zabrał ojca, z którym następnie kontynuował rejs na Jawę.

Historia powrotu habib Habib Hasana do Indonezji zawiera już pierwsze wątki mistyczne, gdyż przypisuje się H.H. podczas tejże podróży, na przykład cudowne przemienienie ryżu z ziaren w gotową strawę.

H. H. woził ze sobą ryż w glinianym naczyniu, z którym podobno nigdy się nie rozstawał, czemu zawdzięcza przydomek pod którym jest obecnie znany ;Mbah Priuk. Mbah to powszechnie używane w Indonezji określenie starszego,szanowanego mężczyzny.

Nazwa Mbah Priuk wiąże się więc z miejscem, do którego przypłynął, gdzie do końca swych dni zajmował się nauczaniem i nawracaniem na Islam. Tu też po śmierci znaleziono obok zwłok H..H. gliniane naczynie Mbaha.

Z szacunku do nauczyciela i jego nieodłącznego dzbana na ryż, wierni zapragnęli uhonorować swego mistrza duchowego, nadając swej wsi miano Tanjung Priuk.

Po śmierci pochowano go w pobliżu meczetu, a grób jego stopniowo stawał się miejscem kultu dla okolicznych mieszkańców. Kult ten rósł z czasem, co, jak to często bywa w podobnych sytuacjach , było nie w smak kolejnym Rządzącym.

Pierwsi z nich, holenderscy kolonizatorzy, widząc rozmiar tegoż kultu, nie ingerowali go, pragnąc nie wywoływać przejawów buntu przeciwko sobie i tak nie zawsze posłusznej lokalnej ludności.

Również po odzyskaniu niepodległości w 1945 roku miejsce spoczynku Mbah’a Priuka było kością niezgody między lokalnymi przywódcami religijnymi a władzami politycznymi.

Punktem spornym w tej kwestii było „strategiczne” położenia grobu- u samego wjazdu do portu.

Za prezydentury Sukarno nie było jednak poważniejszych incydentów ani zdecydowanych nacisków władz do przeniesienia grobowca.

Następca Sukarno, Suharto już pod koniec swych rządów rozpoczął starania przeniesienia miejsce pochówku Mędrca.

Sprawy zaszły na tyle daleko, że w 1997 wykopano szacowne szczątki i przeniesiono na cmentarz publiczny w Semper, przy czym część szczątków oddano potomkom rodziny, by mogli je zabrać i pochować poza Dżakartą.

Myliłby się jednak ten, komu wydawałoby się, że zamknęło to sprawę sporną związaną z miejscem pochówku M. P., gdyż zdaniem starszyzny religijnej przeniesione szczątki pochodziły z innych mogił, a te prawdziwe,czczone, należące do Mbaha Priuka nadal znajdowały się na starym miejscu. Tak więc sprawa przeprowadzenia grobowca powróciła.

Rok 2004 przyniósł wydanie i uprawomocnienie się egzekucji wyroku, w uzasadnieniu którego podano, iż spółka Pelindo ( Pelabuhan Indonesia – Porty indonezyjskie) jako prawny właściciel gruntów ma prawo do przeniesienia grobowca na inne równie szacowne miejsce.

Z egzekucją i wykonaniem wyroku czekano do 14 kwietnia tego roku, kiedy to o świcie policja podjęła próbę realizacji postanowienia sądowego wyroku w omawianej sprawie.

Próba ta zakończyła się najbardziej krwawymi od 11 lat zamieszkami w stolicy Archipelagu. W wyniku zamieszek śmierć poniosły 2 osoby, rannych zostało 134,spalono 59 samochodów i 6 motocykli.

Na nic zdały się zapewnienia władz o fakcie braku szczątków Mistyka w danym miejscu, oraz deklaracje stworzenia w nowym miejscu pomnika i godnych warunków do pielęgnowania kultu czczonego przez ludność Nauczyciela.

Tanjung Priuk jest specyficzną częścią Dżakarty. To typowa robotnicza dzielnica portowa, zamieszkana raczej przez biedniejszą część niezbyt zamożnego społeczeństwa. Dzielnica ta jest również znana z ortodoksyjnych wystąpień religijnych, nie tylko w obronie grobowca Habibiego Hasana.

12 września 1984 roku miały miejsce w tej części miasta inne krwawe zamieszki. Iskrą zapalną była rzekoma obraza meczetu, jakiej miał się dopuścić policjanta z dzielnicowej jednostki Babinsa. W akcie zemsty rozdrażnieni mieszkańcy, podsycani przez religijnego nauczyciela Amira Bikiego,spalili motorower policjanta.

Interwencja policji zakończyła się zatrzymaniem 4 mężczyzn i osadzeniu ich w lokalnym więzieniu. Pewny swojej pozycji wśród lokalnych muzułmanów Amir Bikie wystosował na ręce policji swego rodzaju ultimatum, by do wieczora zwolniono aresztantów. W przeciwnym razie groził siłową próbą uwolnienia osadzonych.

Żądania nie spełniono, co spowodowało, że o godz. 23.00ruszył marsz lokalnej ludności na więzienie. Marsz zakończył się krwawą masakrą. Śmierć poniosły 24 osoby, 55odniosło rany, a w zajętym ogniem budynku pobliskiej apteki zginęła 9 osobowa rodzina indonezyjskich Chińczyków.

Patrząc na zajścia sprzed 2 tygodni, porażającą brutalność i agresję ze strony „broniących grobu”, oraz na udział w nich dzieci i młodzieży,nasuwa się smutna refleksja i pytanie- o cenę jaką płaci dzielnica północnej Dżakarty, z powodu braku zdolności do zawierania kompromisów przez miejscowych liderów religijnych. 

autor : Piotr Śmieszek

ORANG HUTAN - CZŁOWIEK LASU

Poranek w Medan, stolicy północnej prowincji Sumatry, w archipelagu indonezyjskim. Od godziny zlany potem czekam na autobus na dworcu Pinang Baris, jednym z dwóch dworców autobusowych, jakie znajdują się w mieście.Dworzec to pojecie bardziej europejskie i względne, bo ten tutaj to raczej tylko spory, wydzielony obszar, na którym tu i ówdzie parkują nieoznakowane autobusy. A skoro nie oznakowane to i brak rozkładu jazdy, czyli jakiegokolwiek porządku, w naszym tego słowa znaczeniu. Może to i słuszne, bo i po co zawraca sobie głowę czymś tak przyziemnym?

Aby wysłać sygnał, gdzie chcemy się przemieścić należy dokładnie wypytać miejscowych, który z parkujących na poboczu pojazdów jedzie do interesującego nas miejsca przeznaczenia, potem pozostaje nam tylko czekać. Czekać aż uzbiera się taka ilość chętnych pasażerów by kierowca mógł uznać, że warto odpalić silnik i ruszyć w trasę. Nie mam szczęścia, bo mimo godziny spędzonej na krawężniku,poza mną jest tylko jedna kobieta chętna pojechać do Bukit Lawang. Mijają kolejne minuty, kwadranse i już nawet szofer okazuje oznaki zniecierpliwienia. Po kolejnych 15 minutach skutkuje to zbawiennym zapuszczeniem silnika. Jedziemy. W między czasie dosiada jeszcze jeden delikwent, który jak się później okazuje nie jest pasażerem a jedynie kasjerem- nawoływaczem, który cała drogę spędza w otwartych drzwiach autobusu,z jedna noga wywieszona poza autobus, wykrzykując do przechodniów głośne Lawang Lawang, zachęcając w ten oto sposób do wzięcia udziału w podróży. Pomysł wydało by się prosty, ale równie skuteczny. Co kilkaset metrów autobus zabiera mniej lub bardziej obładowanych bagażami pasażerów.

W kocu Medan to metropolia, gdzie przyjeżdża raz w tygodniu na zakupy, po towary,

o które w górach nie tak łatwo. Już w czasie pierwszych minut podróży zwracam na siebie uwagę pasażerów - tubylców swoim europejskim wyglądem. Uśmiechają się do mnie i pozdrawiają charakterystycznym dla tej części Sumatry pozdrowieniem Bataków – Horas – Mister.

Jeden z współpasażerów,odważny bardziej niż inni, znający kilka słów po angielsku i niemiecku od początku stara się wręcz na siłę ze mną zaprzyjaźnić. Jak się okazuje z upływem podróży, jest on przewodnikiem, lub tylko pośrednikiem przewodnika, który za wszelka cenę stara mi się złożyć ofertę nie do odrzucenia. Proponuje pójście wraz z nim, za jedyne 40 euro dziennie na wyprawę w las tropikalny. Może cena nie jest faktycznie odstraszająca, ale po pierwsze jestem turystą nisko budżetowym, po drugie nie cierpię narzucających się oferentów, a po trzecie życie nauczyło mnie nie ulegać takim pokusom. W tonie, na tyle miłym, na ile jeszcze potrafię, daję panu do zrozumienia, że nie jestem zainteresowany wspólnym trakingiem. Ten nie może pojąć, że ja- biały –Bule, jadący do Bukit Lawang, więc bez wątpienia moim celem jest las równikowy i orangutany tam żyjące, a mimo to, nie korzystam z jego oferty.

Oczywiście w połowie swego rozumowania nie mija się z prawdą, unikam jednak zobowiązań i niezdrowego presingu. Wolę sam dokonać rozpoznania i podjąć decyzję na miejscu.

Autobus leniwie jedzie serpentynami wąskiej drogi, miedzy malowniczo położonymi tysiącami hektarów plantacji palm olejowych, zbliżając się do miejsca mojego przeznaczenia.

Bukit Lawang to jedno z nielicznych miejsc na ziemi, gdzie spotkać można na wolności naszych bliskich-dalekich krewnych, Orangutany. Są w prawdzie rezerwaty na Borneo, szczególnie w malezyjskiej jego części, gdzie uczyniono z tego przemysł turystyczny i pokazuje się je turystom jak w zoo, ale tutaj, to zupełnie cośinnego.

Tu, w rezerwacie Gunung Leuser żyje na wolności większacześć z ponad 7000 zamieszkujących Sumatrę, tych zagrożonych poprzezzanieczyszczenie środowiska, wyręby i wypalanie lasów, małp człekokształtnych.

Zanim jednak się z nimi spotkam, pokonuję opisaną już czterogodzinna podróż w upale, po której docieram do celu, czyli „Lawang”- jedynego znaczącego ośrodka na obrzeżach Parku Narodowego. Jeszcze kilka lat temu była to zadbana wioska, posiadająca kilka hotelików dla nielicznych, ale jednak docierających tu amatorów orangutanów. Jednak powódź, która pochłonęła ponad300 ofiar śmiertelnych w 2007 roku, mocno wyhamowała rozwój turystyczny tego ośrodka.

Dzięki staraniom i dotacjom rządu indonezyjskiego, sytuacja wraca powoli do poprzedniego stanu i być może w niedalekiej przyszłości coraz większe rzesze turystów będą mogły obcować z niepowtarzalnymi atrakcjami, jakich dostarcza ta położona na skrajugór osada.

Bez problemu znajduję tu lokum w jednym z 3-4 tanich hotelików, gdzie za niespełna 4 dolary amerykańskie wynająć można schludny, choć nie klimatyzowany pokoik.

Hotel ma swoją restaurację na świeżym powietrzu, z której rozciąga się piękny widok na nieposkromioną rzekę górska, która jeszcze nie tak dawno wyrządziła tyle zniszczeń i krzywd miejscowym mieszkańcom. Dzisiaj, wydaje się przynosić ukojenie swym szumem. Pijąc wieczorną herbatę z cytryna, rozmawiam z obsługa baru o możliwości pójścia w góry, w rejony lasów tropikalnych i spotkania tego co jest magnesem dla każdego przybywającego tu podróżnika.

Okazuje się, że pierwszymi zasadniczym warunkiem, od którego należy zacząć, jest pójście następnego ranka do miejscowych władz i zarejestrowanie się w Parku, oraz wykupienie dziennego voucheru za następne niespełna 3 dolary.

Po zaopatrzeniu się w takie minimum można pomyśleć o przewodniku, których kilku przesiaduje w restauracjach i w zależności od preferencji, można znaleźć coś dla siebie.

Za niespełna 20 dolarów dziennie udaje mi się znaleźć bystrą kobietę, która przez następne 2 dni jest moim „Tropicielem >Ludzi Lasu<”, gdyż tak w dosłownym tłumaczeniu z indonezyjskiego brzmi Orangutan. Mimo wielokrotnych ostrzeżeń z jej strony, iż gwarancji na spotkanie z >człowiekiem lasu< nie ma, dobijamy targu i ruszamy w leśne ostępy. Długo by pisać o upale, trudach wędrówki, insektach i chwilach zwątpienie, jakie towarzyszą takiej wyprawie w las tropikalny. I tu mogę pochwalić się bliskim spotkaniem 3-ego stopnia, które na zawsze pozostanie w mojej pamięci.

Widok tych wielkich,pięknych małp, poruszających się po gałęziach z niezwykłą lekkością, zwinnością i gracją, zapiera dech w piersi i, co dość osobliwe, budzi niezwykłe refleksje nad sobą samym, nad człowiekiem...

Ale to już zupełnie inna historia.

autor : Piotr Śmieszek

POLONIA, KSIĘŻA I KOMARY

Wydawać by się mogło, że ze względu na swoje bardzo odległe położenie, Indonezja w swej historii pozbawiona jest jakichkolwiek istotnych wątków związanych z Polską.

XX wiek, był, głównie za sprawą lotnictwa, już „Nową Erą” w kategoriach przemieszczania się po globie, powodując, że, mówiąc w uproszczeniu: świat zaczął się kurczyć.

Stąd w ostatnich dziesięcioleciach obecne są w Indonezji polskie akcenty w życiu towarzysko- kulturalnym i religijnym.

Na Archipelagu mieszka dziś kilku polskich księży, grupka Polonii, i sezonowo- rzesze turystów. Jednak najstarszy polski ślad w Indonezji, to według posiadanej na dzień dzisiejszy wiedzy, sięgający 2-ej połowy XIX wieku, pobyt Polaka barona Michalskiego na Sumatrze.

Tak jak dziesiątki patriotów po upadku Powstania Listopadowego, a następnie Powstania Styczniowego wyjechał on w obawie przed represjami zaborców, najpierw do Europy zachodniej, by jak się później okazało szukać swego szczęścia w jeszcze odleglejszych stronach świata.

Wiatr emigracji nie zaniósł więc barona Michałowskiego, jak większości ówczesnych, jemu podobnych emigrantów, do Francji i Anglii, lecz do Holandii, gdzie los zetknął go z Kompanią Duch East Indies. Była to formalna agenda i przedstawicielstwo holenderskiego rządu królewskiego, na terenie zamorskiej kolonii Hindia-Belanda.

Baron wyjechał na Sumatrę, gdzie w roku 1872 otrzymał z rąk holenderskiej administracji koncesje na prowadzenie upraw i prawo do zarządzania ogromnym terenem w okolicach Medan, który przeznaczył na plantacje tytoniu.

Wśród emigrantów panowała wówczas patriotyczna „moda”, by gdziekolwiek rzucił ich los podkreślać swoją polskość i promować będącą pod zaborami ojczyznę.

Stąd wiele polonijnych akcentów na mapie świata, od miast Kościuszko czy Puławski w Ameryce Północnej, przez osadę Polonezkoy w Turcji, czy geograficzne nazwy gór w Azji i Australii.

Również Michalski, próbował w podobny sposób, ukoić swój żal po utracie niepodległości przez Rzeczpospolitą. Znalazło to wyraz w nadaniu swojemu rozległemu majątkowi nazwy POLONIA.

Nazwa przyjęła się wśród miejscowej ludności. Wiele lat po erze Michalskiego Holendrzy zbudowali na tym terenie lotnisko, które otrzymało nazwę nadaną okolicy przez polskiego barona.

Jak do tej pory jest to największy port międzynarodowy na Sumatrze. Niedługo jednak, bo już w roku 2011 zostanie on zdetronizowany przez 5-cio krotnie większy Kuala Namu (o przepustowości 4,5 mln pasażerów rocznie).

Poza lotniskiem, Medan posiada również dzielnicę w samym centrum miasta, supermarket, park miejski i ekskluzywny hotel o tej swojsko dla nas brzmiącej nazwie „Polonia”.

To tyle o polskich akcentach w tym największym sumatrzańskim mieście. Medan jest bez wątpienia miejscem, w którym warto zatrzymać się na kilka dni w drodze do Bukit Lawang, nad jezioro Toba, czy w górskie obszary z wioskami Bataków, w okolicach Berastagi.

Zwiedzeniu miasta sprzyja dodatkowo fakt, iż mimo „stosunkowo” niewielkich (5-10 godzin) odległości, dzielących wymienione wyżej, godne uwagi cele podróży. Mapa dróg w tej części Sumatry jest tak skonstruowana, że wszystkie szlaki prowadzą do Medan lub via Medan. Tym łatwiej więc, jeśli nie za jednym razem, to na raty- w odcinkach obejrzeć tu i tam, to i owo.

W tym mieście najlepiej zrobić to bez wątpienia korzystając z rykszy motorowej.

W Indonezji, jeździ się dosłownie wszystkim i w zależności od wyspy, miasta czy prowincji, są to różne mniej lub bardziej dziwne wehikuły. W Medan jest to akurat połączenie becaka- rykszy z motorem, potocznie zwany bemot’em. Za niewielkie opłaty od 1 do 3 dolarów można wzdłuż i wszerz spenetrować wszystko, przy okazji nawdychać się zapachów miasta i spalin z własnej rykszy. Tym nie mniej warto a nawet trzeba, tak właśnie zwiedzać sumatrzańskie Medan.

Pierwszą pozytywną, rzucającą się od razu w oczy różnicą między tym a innymi miastami w Indonezji, jest różnorodność kulturowo-religijna jego mieszkańców.

Dominuje Islam, co widać w architekturze licznych meczetów z bezsprzecznie najładniejszym i największym Masjid Raya, oraz znajdującym się nieopodal niego Istana Maimoon – pałacem sułtana Deli z 1888 roku. (Deli to również nazwa rzeki dzielącej Medan na pół).

Nie da się też nie zauważyć, liczniejszej niż gdzie indziej mniejszości chińskiej, z jej kolorowymi świątyniami i wszystko oferującymi sklepikami. Jest również mniej liczna, lecz zauważalna i równie kolorowa mniejszość hinduska, której akcenty, w postaci wielobarwnych świątyń zobaczyć można na starym mieście. Spacer po wielokulturowej części handlowej Medan, przywołuje na myśl podobne w charakterze miasta malezyjskie, jak Georgetown czy Malaka.

Z miejsc, które z pewnością warto tu „zaliczyć” to centrum, z ciekawymi architektonicznie budynkami banku, poczty oraz ciekawym i malowniczym targiem książek – Pasar Buku.

Ciekawe jest także stare miasto, czyli Kota Lama, pełne opustoszałych, po-holenderskich budynków administracji kolonialnej. Mimo historycznie uwarunkowanej usprawiedliwionej i zrozumiałej niechęci tubylców do przeszłości mam nadzieję, że z czasem zamiast wyburzać, zacznie się odbudowywać tę zabytkową część miasta.

Atrakcji, jak na tak duże miasto przystało, nie brakuje i nie chodzi tu o to, by je tchem jednym wymienić, od a do z- od tego są przewodniki i niech już tak zostanie.

Dla spragnionych „czegoś innego” propozycja krótkiej, 30 minutowej wycieczki do podmiejskiej Asam Kumbang, na fermę krokodyli. Krokodyle, jakie są, każdy wie, ale osobliwość Asam Kumbang polega na tym, że przy wejściu na farmę można kupić za 5 dolarów kaczuszkę, będącą przysmakiem gadów, dokarmianych w ten sposób przez turystów.

Atrakcja ta przeznaczona jest jednak dla rządnych krwawych atrakcji niewrażliwych turystów.

No a jak się już było w Bukit Lawang , trzeba teraz z Medan pojechać nad jezioro Toba, ale Toba to już całkiem inna historia.

autor : Piotr Śmieszek

BALI 2014 GOSPODARZEM MISS WORLD

W mijającym tygodniu miało miejsce w hotelu Grand Hyatt Nusa Dua na Bali, 61-sze międzynarodowe spotkanie, Kongres Nieruchomość - (FIABCI) . Podczas swojego przemówienia końcowego, gubernator Bali, Made Mangku Pastika, oznajmił uroczyście zebranym, iż Indonezja będzie w 2014 roku gospodarzem wyborów „Miss World". Miejscem wyborów będzie jak, że by nie inaczej - rajskie Bali.

Pastika powiedział, iż bardzo się z tego powodu cieszy, gdyż będzie to kolejna znakomita okazja by promować turystycznie, zarządzaną przez niego wyspę.

Wybory MW-2014 zbiegną się również w czasie, z organizowanym w 2011 roku szczytem ASEAN, i konferencją APEC planowaną na 2013 rok.

Chwalony przez vice prezydenta Republiki Indonezji - Boediono, za swoje marketingowe zdolności, gubernator Pastika, nie omieszkał przypomnieć, że Bali, jako wyspa pokoju i demokracji, została, zauważona, doceniona i uwieczniona w tym roku, w Hollywood' skiej ekranizacji światowego „Bestselera" książkowego, „Jeść, modlić się i kochać" z Julia Roberts w roli głównej

autor : Piotr Śmieszek

NIERUCHOMOŚCI BALI - KONGRES

NIERUCHOMOŚCI BALI

W zeszłym tygodniu, miał miejsce na Bali, 61-szy Światowy Kongres Federacji Rynku Nieruchomości (FIABCI). Zaproszonym gościem honorowym był przemawiający do delegatów z 60-ciu Państw Członkowskich FIABCI, V-ce Prezydent RI, Buediono.
Obok poruszanych na debatach, tematów międzynarodowych, na rynkach nieruchomości na świecie , jednym z kluczowych problemów podjętych na balijskim zjeździe, były indonezyjskie regulacje prawne w stosunku do majątków ziemskich i nieruchomych , którymi zainteresowanie przejawiają, bądź którymi już zarządzają, Podmioty Zagraniczne.
Prawo Indonezji jasno określa, iż do tej pory, obcokrajowcy nie mogą formalnie nabyć na własność Posiadłości na terenie RI. Jedyne rozwiązanie, stosowane w praktyce do wszystkich zagranicznych inwestorów z branży, to 25 letnia dzierżawa. Może ona być po tym okresie, 2-krotnie przedłużana na kolejno, 20 i 25 lat.
Minister budownictwa Publicznego, Suharso Monoarfa, obiecał delegatom, iż postara się przeforsować w Dżakarcie, zmiany mające ułatwić w przyszłości istniejące obecnie procedury.
Wyraził on przekonanie, iż w dobie globalizacji, władze centralne jak i regionalne, powinny być otwarte na napływ kapitału zagranicznego i traktować go jako szansę w rozwoju a nie zagrożenie. Szacuje się że otwarcie rynku nieruchomości w Indonezji, może przynieść inwestycje skali 3-6 mld Euro rocznie. Dodatkowo również spory zastrzyk do budżetu z tytułu [podatków i działalności pobocznej.
Rząd zdając sobie z tego sprawę, zadeklarował przygotowanie nowych rozporządzeń, pozwalających na nabywanie, a nie wyłącznie dzierżawę luksusowych apartamentów i wysokiej wartości nieruchomości, oraz zamianę dotychczasowej 3 etapowej, odnawialnej dzierżawy, na jedną, 70 letnią.
Aby jednak te zmiany weszły w życie, muszą być jeszcze zatwierdzone przez trybunał konstytucyjny, który to w 2008 roku odrzucił podobną nowelizację.
Z pewnością przeforsowanie jej tym razem, może się okazać zastrzykiem pozytywnej energii w biznes turystyczny jak i ogólny rozwój Archipelagu.

autor : Piotr Śmieszek

HASAN TIRO ZMARŁ 3.06.2010

INFO INDONEZJA

Dzisiaj o godzinie 12 w południe, zmarł w szpitalu Zainoel Abidin w Aceh, 85 letni  Tengku Hasan di Tiro. Był on założycielem organizacji GAM , skupiającej separatystów pragnących secesji Acech z Republiki Indonezji.
Uroczystości pogrzebowe, jak poinformowano w oświadczeniu, zostaną przeprowadzone już jutro, bez odkładania ich do ewentualnego przyjazdu z USA, dzieci zmarłego, które potrzebne są obecnie, u  boku również ciężko chorej Matki.
Tiro urodził się w 1925 roku w Pidie w Aceh w północnej części Sumatry, która pozostawała pod panowaniem Holendrów.
 W roku 1976 założył organizację, Niepodległe Aceh - GAM, chcąc oderwać, swoją prowincję od Indonezji. Zaraz potem w 1977 roku, wyemigrował do Szwecji i mieszkał  w Sztokholmie do roku 2009. Otrzymał i legitymował się szwedzkim obywatelstwem.
Po tragicznym tsunami w grudniu 2004 roku, które dotknęło Indonezję, pustosząc prowincję  Aceh  i zbierając, okrutne żniwo, ponad 200 tysięcy ofiar, GAM w zamian za pomoc Rządu centralnego ogłosiło zawieszenie broni. Następstwem tego rozejmu oraz prowadzonych cały czas z udziałem Tiro rokowań, GAM samo rozwiązało się w 2005 roku.
Na mocy obustronnych ustaleń końcowych, Tiro mógł wreszcie powrócić do Indonezji. Nastąpiło to ostatecznie w 2009 roku, kiedy też zostało mu ponownie nadane, obywatelstwo Indonezyjskie.
Jego ostatnim marzeniem deklarowanym w rozmowach z przyjaciółmi, na krótko przed śmiercią, był - Pokój.
Zważywszy jednak, na odradzanie się w ostatnim okresie działalności separatystów z Sumatry, nie pozostaje nic innego, jak postawić duży znak zapytania przy „woli zmarłego” założyciela GAM.

 

autor : Piotr Śmieszek

MAKAK - MAŁPA Z JAWY

Makak Jawajski vel  MacacaFascicularis,jak sama nazwa osobnika wskazuje, pochodzi z Jawy, i na Jawie właśnie, jak łatwo się domyśleć, najłatwiej można go spotkać, choć nie tylko tam, gdyż teren jego występowania jest znacznie bardziej rozległy, i sięga od zatoki Bengalskiej aż po Filipiny.
Poza tym, należy wiedzieć, że Makaki, nie zajmują się niczym innym, jak: nic nie robieniem całymi dniami lub ewentualnie, incydentalnie, struganiem tzw. Makaka.
Te małpki z rodziny wąskonosych, mają również, jako gatunek, poważne osiągnięcia na koncie. Wpisały się bowiem, w historię  medycyny XX wieku, swoim dużym (biernym), ale zawsze, wkładem w prace nad odkryciem, testowaniem i wdrażaniem szczepionki przeciwko chorobie Heinego-Medina.
Dziś również, na indonezyjskiej Jawie, można często spotkać Makaka w służbie ludzkości lub może bardziej (tym razem) ludności, i w przedsięwzięciach nie tak wiekopomnych, jak tych w dziedzinie medycyny w minionym tysiącleciu.
We wszystkich większych miastach oraz zakamarkach, tej najludniejszej wyspy na świecie, istnieje stara, powszechnie znana profesja, zwana Topeng Monyet.
Co tłumacząc na język polski, znaczy nie mniej, nie więcej a dokładnie tyle co - Małpia Maska.
Tak więc, Człowiek Małpia Maska, to ktoś kto wychowuje od małego Makaka, uczy go różnych sztuczek, a potem w celach zarobkowych objeżdża, bądź obchodzi ze swoim zwierzęcym „partnerem”, jak domokrążca, codziennie inne rejony miast.
Bawiąc przy tym dzieci i starszych przeróżnymi sztuczkami wykonywanymi przez swojego wyszkolonego wychowanka, własnego Makaka.
Warto tu wspomnieć w tym miejscu, że małpki tego gatunku, są niesamowicie wszechstronne i aklimatyzują się bardzo łatwo we wszystkich prawie warunkach. I tak te żyjące na wolności, spędzając czas prawie wyłącznie na drzewach, potrafią w razie potrzeby pływać, a nawet nurkować.
Co do preferowanego menu, są także mało wybredne i nie przebierają nigdy w karcie dań. Jedzą praktycznie wszystko, i w każdej postaci, co można zaobserwować choćby na Bali, w miejscach, gdzie dokarmiają je turyści.
Może to właśnie, ta ich łatwość adaptacji w różnych warunkach i środowiskach, uczyniła z tegoż gatunku, tak łatwy do tresury i oswojenia  „materiał hodowlany”.
I tak Makak jawajski, będący nieodłącznym towarzyszem wędrującego Pana Małpiej Maski, zarabiają na życie swego pana i swoje, prezentując publicznie wyuczone wcześniej sztuczki i akrobacje.
Takie ludzko-małpie duety można spotkać dosłownie wszędzie. W miastach i miasteczkach, na placach, skwerach i dużych skrzyżowaniach, w centrach jawajskich metropolii, takich jak Dżakarta, Surabaya czy Bandung. Pokazy małpek, są często, odzwierciedleniem artystycznej duszy, lub czasami również, niespełnionych marzeń ich „Pana Właściciela”, który jak rodzic na dziecko, przelewa na Makaka swoje projekcje.
Widziałem Makaki udające grę na mini gitarach, saksofonach czy perkusjach. Standardem jest malutki rowerek, wóz(ek) wyścigowy albo zminiaturyzowana, popularna w Indonezji ryksza, czyli Becak.
Małpki są zazwyczaj dobrze traktowane i karmione przez swych właścicieli, gdyż jak wiadomo, są w pewnym sensie, jedynymi żywicielami rodziny i jakakolwiek zdrowotna niiedyspozycja małpki, mogłaby się tragicznie odbić na budżecie rodzinnym Pana Małpia Maska.
Mimo tego, często odnoszę wrażenie, że fundacja Animals miałaby tu wiele do zarzucenia małpim pracodawcom i systemowi, organizowanej przez nich pracy. I nie mam tu na myśli tylko i wyłącznie „nadgodzin”, czy ciężkich warunków pracy, w upale i na pełnych spalin, głośnych skrzyżowaniach, a fakt że małpki często ewidentnie, są przymuszane biciem do odgrywania swych spektakli.
Nie zmienia to jednak faktu, że wciąż, radość i śmiech najmłodszych wzbudza bębenek- Topeng Monyeta, obwieszczający odwiedzanej właśnie uliczce, że nadciąga „Małpi Show”.
A rodzicom nie pozostaje nic innego, jak poszukać drobnych w kieszeni, dla Małpki i jej  Ludzkiej Maski.

autor : Piotr Śmieszek

WYMIERAJĄCE NOSOROŻCE

Naukowcy biją na alarm. Populacja najbardziej zagrożonego na świecie ssaka, dramatycznie skurczyła się w ostatnim okresie. Mowa to o Nosorożcu Jawajskim,. Trzy martwe osobniki tego gatunku,  znaleziono w ciągu ostatnich kilku miesięcy, na terenie jego występowania. Tym samym liczba zwierząt żyjących na wolności spadła poniżej 50 osobników.
Jedną z prób, jaką podejmują obecnie Organizacje zajmujące się ratowaniem ginących gatunków, jest otoczenie płotem elektrycznym potencjalnego, obszaru występowania Nosorożca, oraz monitoring „jego" terenu.
W tym celu utworzono już i  w poniedziałek zapoczątkował swoja działalność, „Specjalny  Obszar", maksymalnej ochrony zagrożonego wymarciem osobnika.
Zamierza się podjąć, w przyszłości, próbę przetransportowania i skupienia możliwie  największej części zwierząt to tej wydzielonej przestrzeni, by możliwe było monitorowanie ich życia.
Do tej pory zamieszkują one, na suchym terenie, całego Parku Ujung Kulon, na zachodzie Jawy. Rejon ten należy niestety, z uwagi na ukształtowanie terenu, do miejsc zagrożonych  klęskami żywiołowymi.
Dla podkreślenia wagi „czerwonego alarmu" dla gatunku, warto przytoczyć przykład Wietnamu, gdzie populacja Nosorożca Jawajskiego, bez próby ingerencji człowieka, osiągnęła obecnie tragiczny poziom, 4 osobników.
Według naukowców z „Międzynarodowej Fundacji Nosorożca", bez ingerencji obrońców przyrody, gatunek przetrwa jedynie 10 do 20 lat, a następnie w sposób naturalny, bezpowrotnie wymrze. Temu mają zapobiec podejmowane obecnie kroki.
Nosorożec Jawajski, otarł się już raz o wymarcie, kiedy erupcja wulkanu Krakatau w 1883 roku, spustoszyła całkowicie teren jego występowania. Zginęło wówczas na północy Jawy, 37 tysięcy ludzi a ponad 100 wsi zostało bezpowrotnie zalanych, lawą i błotem.
Poza czynnikami naturalnymi, jest jeszcze inne zagrożenie, które od zawsze stanowi niebezpieczeństwo dla  Nosorożca. Astronomiczne kwoty jakie można osiągnąć za ich róg, sprawia, iż mimo bardzo wysokich kar, kłusowników wciąż są skorzy do nielegalnych polowań. Następnie wykorzystuje się je, po odpowiednim spreparowaniu  jako ważny składnik w tradycyjnej medycynie chińskiej.
Śmierć wspomnianych 3 osobników, w ostatnim okresie, wstrząsnęła biologami i zmusiła do bardziej aktywnego działania. Jak oświadczył w wywiadzie przedstawiciel WWF - Indonesia,  Rahmat Haryadi,  przy tak małej populacji, śmierć każdego osobnika jest niepokojąca. W tym wypadku mamy do czynienia z poważnym alarmem dla gatunku.
Przeprowadzono dochodzenie które wykazało, że wszystkie osobniki padły śmiercią naturalną bez ingerencji człowieka. Jedynym przyczynkiem była susz, która ograniczyła dostęp zwierząt do pożywienia i wody pitnej.
Szef Parku Narodowego Ujung Kulon poinformował, że zostanie wprowadzony całkowity ( w miarę możliwości) monitoring, terenów zamieszkałych przez zwierzęta. W tym celu zamontowanych zostało 58 kamer wideo, które zaczną prace już od przyszłego tygodnia.
Bierze się pod uwagę również skrajne rozwiązanie, polegające na przesiedleniu w przyszłości, całej populacji na sąsiednia Sumatrę.
Takie możliwość podyktowana jest, czystą matematyką. W Parku Ujung Kulon, Nosorożec na powierzchni 120 tysięcy hektarów, musi koegzystować  ze srebrnymi gibonami, makakami, myszo-jeleniami, leopardami i wieloma innym gatunkami. Na Sumatrze byłby bardziej odizolowany od potencjalnych konkurentów w zdobywaniu pokarmu i przestrzeni życiowej.

autor : Piotr Śmieszek

MISTRZOSTWA ŚWIATA W PIŁCE NOŻNE A .... INDO

Reprezentacja Indonezji, podobnie jak i nasza polska, nie gra na mistrzostwach świata w Afryce Jednak tak jak na całym świecie, tak i w Indonezji, prawdziwi fani piłki nożnej, bez względu na narodowość,  mają swoich ulubieńców, faworytów, i im całym sercem kibicują.
Szczególny charakter kibicowania, możemy zaobserwować na Malukach, zwanych inaczej lub dawniej, Wyspami Korzennymi, a kibicuje się tam,…,komu? Ano, reprezentacji Holandii.
Można wręcz, bez cienia przesady powiedzieć, że od rozpoczęcia mistrzostw w RPA, stolicę prowincji, miasto Ambon, ogarnęła  prawdziwa pomarańczowa, holenderska gorączka.
Na każdym kroku widać trzepocące pomarańczowe, bądź państwowe flagi, na dowód wielkiej sympatii, do drużyny prowadzonej przez Lambertusa van Marwijka.
Po zwycięstwie w pierwszym meczu grupowym, nad Danią, miasto zaroiło się od fanów, świętujących zwycięstwo „swojej drużyny”.
Jak powiedział, zapytany o źródło takich ekstremalnie skrajnych sympatii, anonimowy fan piłki z Wysp, ma ona swoje podłoże w fakcie, iż aż trzech piłkarzy Holenderskich, pochodzi właśnie z Maluków.
Mowa tu o kapitanie Giovanni van Bronckhorst, Johnie Heitinga i Demmym de Zeeuw.
Jak zauważają i mocno podkreślają, miejscowe dzienniki, mieszkańcy Maluków zawsze byli,  emocjonalnie blisko związani i sprzyjali Holendrom, podczas ich 350 letniego panowania na terenie dzisiejszej Indonezji. Sympatia do Kolonizatorów była tu zawsze większa, niż w innych partiach rozległej kolonii.
W tamtym okresie, wiele osób pracowało w , bądź dla, holenderskiej administracji, oraz chętnie wstępowało do holenderskiego wojska. Po upadku systemu kolonialnego ponad 12 000  mieszkańców Maluków, wyemigrowało, razem z Holendrami do Europy.
Tak na przykład było z matka kapitana „Pomarańczowych”, Giovanni, która z Maluków centralnych, przeniosła, na fali postkolonialnej emigracji się do Holandii.
Samloy, właściciel lokalnej gazety, który zbadał specjalnie, temat emigrantów z Wysp Korzennych w Holandii, napotkał na wiele osób z Maluków, które zaistniały w kraju tulipanów, na polu muzycznym czy właśnie sportowym.
Że wystarczy wspomnieć jednego z nich, jakim był legendarny piłkarz Ajaxu Amsterdam,  Simon Tamata. Była nawet w Holandii drużyna 3cio ligowa SV Jong Ambon, której zarówno trener jak i piłkarze, byli obywatelami holenderskimi pochodzenia Maluku.
Do dzisiaj na terenie Holandii mieszka ok. 70 000 potomków mieszkańców tej odległej, indonezyjskiej prowincji.
Tak więc zjawisko, fanatycznego wręcz uwielbienia, dla holenderskiej 11stki piłkarskiej, ma swoje historyczne i klanowe uzasadnienie.
Jak podkreślają rozmówcy, nie ma takiej ilości flag indonezyjskich, podczas obchodzonego corocznie 17 sierpnia, dnia niepodległości i ogłoszenia deklaracji RI, jak podczas każdych wielkich imprez piłkarskich z udziałem drużyny Holenderskiej.

autor : Piotr Śmieszek

SZKOŁY - WIĘZIENIA DLA EXTREMISTÓW

Indonezyjska Policja ostrzega, iż więzienia, w których przetrzymywani są zatrzymywani terroryści, zaczynają i mogą niestety w przyszłości, pełnić rolę „placówek szkoleniowych" dla wielu z nich.

Do takich smutnych wniosków, prowadzą ostatnie wydarzenia jakie mają miejsce na Jawie. Pojmani we środę groźni terroryści, Abdullah Sunata oraz Sogir, byli już wcześniej pojmani i skazani za przygotowywanie zamachów bombowych w 2004 roku. W efekcie eksplozji w Ambasadzie australijskiej zginęło wówczas 10 osób. Obaj przestępcy, zostali zwolnieni przed czasem, po uznaniu ich przez komisję penitencjarną, za zresocjalizowanych. Jak jednak widać po akcji z przed 2 dni, i znalezionych przy zatrzymanych materiałach dowodowych, obaj nadal, uwikłani są w związki terrorystyczne, i  absolutnie nie wyrzekli się prowadzonej działalności. Co więcej, wszystko wskazuje na to, iż właśnie w trakcie odbywania kary, poszerzali kontakty, wiedzę oraz przygotowywali się do kolejnych ataków terrorystycznych.

Również trzeci z zatrzymanych podczas środowej akcji, odsiadywał wcześniej, skrócona kare więzienia, za nielegalny przemyt broni palnej.

Jak poinformował na konferencji prasowej, rzecznik policji Edward Aritonang, po zamachach bombowych na Bali ,w których śmierć poniosło ponad 200 osób, do więzień na Jawie, trafiło kilkaset osób. Większość z nich otrzymała niskie wyroki, a po zaobserwowanej „poprawie" zostali zwolnieni warunkowo.

Co więcej, Rząd RI, uruchomił program pomocy finansowej, dla wielu z nich w celu łatwiejszej adaptacji w społeczeństwie, po wyjściu na wolność. Główny zatrzymany, Abdullah Sunata otrzymał w ten sposób, bezzwrotna zapomogę dla nowo narodzonego dziecka, zaraz  po porodzie zony.

Jak zaznaczył, w trakcie konferencji Aritonang, widać ewidentnie, iż praktykowany system, nie funkcjonuje tak, jak tego oczekiwano. Zamiast efektów de-radykalizacji i resocjalizacji, następuje zupełnie odwrotny mechanizm zachowania osadzonych.

Można się więc w najbliższym czasie, spodziewać wprowadzenia ulepszeń do funkcjonującego systemu, lub wręcz nowych rozwiązań mających na celu osiągnięcie pożądanych efektów.

autor : Piotr Śmieszek

 

 

WYSPA BALI



POTRAWY Z INDONEZJI

Część autorska Arunki - żony Piotra

Więcej na :
www.kuchnia-indonezji.blog.onet.pl

STEP 1:
DUMPLING SKIN

Ingredients:

  • Wheat flour ½ kg
  • Butter 2 spoon
  • Water
  • Salt

Directions:
  • Sift together the wheat flour and salt, add butter and stir until become one. Pour water in a bowl and add the flour a little bit at a time, mixing with each addition. Continue mixing until the dough is completely mixed and stiff. Wrap in a damp cloth and let sit for about 30 minute.
  • To roll out the dough, prepare a lightly floured surface. Pinch off small pieces and make them into round balls to roll out flat with a rolling pin and cut into a small square. Alternately, roll the dough into small, sausage-shaped rolls and slice them before rolling them into flat circles. Each circle should be about 2½ to 3 inches in diameter.
STEP 2:
DOUGH
Ingredients:
  • 2 Carrots
  • Cabbage
  • 1 Potatoes
  • Shrimp or meat
  • Leeks
  • 4 Cloves of onion
  • 3 Cloves of garlic
  • Chicken broth
  • Salt
  • Oil 3 spoon
  • Sugar ½ tea spoon

Directions:
  • Make square small carrots and potatoes.  Make slice of cabbage, shrimp, and meat.
  • Blender onion and garlic.
  • Make oil hot in the pan then fry onion, garlic, and leeks.
  • Put chicken broth, salt and sugar into the pan. After boiled put shrimp and meat wait until it’s ready.
  • Put carrots, potatoes, cabbage, salt, and sugar into the pan and wait until ready. And put love also in there to make it tasty  kocham. After the dough ready, take out into the stove and let it until the dough not hot anymore.

STEP 3:
Finishing:
  • Put the dough inside the dumpling skin
  • Close the dumpling skin.
  • Fried it until getting brown.
  • You can eat it with or without tomato sauce.
  • Enjoy the food  brawo 

 

JEDZENIE Z INDONEZJI

Składniki potrawy :

  • makaron Nitka
  • filet z kurczaka
  • krewetki drobno pocięte
  • jajko
  • kapusta, marchew, brokuły, ziemniak – wszystko pocięte w drobną kosteczkę
  • pomidory (pocięte-kostka)
  • seler, porów - liście (posiekać)
  • mączka  kukurydziana
  • olej
  • trzy ząbki czosnku
  • 1 cebula żółta (pocięta w kostkę)
  • 1/2 cebula czerwona cebula (pocięta w kostkę)
  • papryka
  • pieprz
  • sól
  • cytryna


Sposób przygotowania :

  • Zagotować makaron i pozostawić do ochłodzenia
  • Usmażyć nasz  makaron do nadania mu złocistego koloru

Sos warzywny :
  • Ugotować pierś kurczaka aż do nadania jej odpowiedniej miękkości. Powstały po zagotowaniu wywar, zachować a pierś pociąć w drobną kosteczkę.
  • Przygotowane wcześniej ; trzy ząbki czosnku, 1 cebulę żółtą, i 1/2 cebuli czerwonej zblenderować w mikserze. Do smaku doprawić solą i pieprzem.
  • Tak przyrządzony, zmiksowany miąsz położyć na naoliwioną patelnię, dodać poszatkowanego wcześniej kurczaka i również przygotowane już krewetki. Całość lekko podsmażyć do wytrącenia aromatu, jednak nie dłużej. Tak podsmażone, zmieszać w garnku z zachowanym wcześniej wywarem z piersi. Uzyskany w ten sposób, wzbogacony wywar doprowadzić do zagotowania.
  • Doprawić w trakcie podgotowywania pieprzem i solą, do smaku
  • Zaraz potem do pozostawionego w stanie gotowania, na małym ogniu  wywaru, dorzucić wszystkie przygotowane wcześniej warzywa..
  • W między czasie sporządzić „zacierkę” z wody i mączki kukurydzianej, którą następnie wolno dodać do wywaru z zagotowanymi już warzywami, wciąż pozostającego na małym ogniu.
  • Kolejnym etapem, jest wbicie do wywaru jajka I mieszanie go w trakcie, do momentu uzyskania pożądanego rozprowadzenia I ścięcia się w nim jajka.
  • Całość utrzymywać wciąż w fazie “subtelnego” wrzenia.
  • Na koniec procesu wy-twórczego, dodać posiekane wcześniej liście selera i pora, i zakończyć gotowanie.

 

Sugerowane podawanie do stołu :

  • Połóż satysfakcjonującą cię ilość podsmażonego makaronu na talerzu.
  • Polej go otrzymanym wcześniej wywarem, zwanym teraz sosem.
  • Dodaj do smaku ciut soku ze świeżej cytryny.
  • Nie zapomnij doprawić wszystkiego szczypta miłości dla dobrego trawienia
  • Jak wywiązałeś się ze wszystkiego, „enjoy” , lub -  smacznego hehehe 

 

INDONEZJA JEDZENIE

Ingredients:

6 pieces sweet banana 
Red syrup
Ice

Cover dough:
150 gram rice flour
50 grams tapioca flour
50 grams of wheat flour
200 ml coconut milk
Green color for food maker
salt
Directions:
Steam sweet banana until ready.
Mix wheat flour, tapioca flour, sugar, coconut milk, and green color maker for food. Then, steam the dough 15 minutes - 20 minutes. Put it in the bowl and wait until the temperature of warm dough. After That, stir the dough.
Put the green dough to the slick material (plastic) and roll it until slim.
Separate a banana with the skin and cover the banana with green dough. After That, and steam again until the color of the dough That Already Have Become a banana inside dark green. 

Sauce:
1 / 2 spoon rice flour
50 grams sugar
200 ml coconut milk


Directions:
Mix sugar, and rice flour. Boil it 15-20 minutes, and move it into the bowl. 


Presenting:
Put the green bananas into the bowl, give sauce and ice. And for make the green banana look sweet, nice and colorful, so add the red syrup is a green banana. Now, the ice green banana ready to eat.

 

SIOMAY

STEP 1:

DUMPLING SKIN

Ingredients:

1.    High protein flour 250 gram

2.    Chicken egg 1 piece

3.    Tapioca flour 100 gram

4.    Salt 1 tea spoon

5.    Mineral water 5 spoon

Directions:

1.      Sift together the flour and salt. Pour 2/3 cup water in a bowl and add the flour a little bit at a time,mixing with each addition. Continue mixing until the dough is completely mixed and stiff. Wrap in a damp cloth and let sit for about 30 minute.

2.       To roll out the dough, prepare a lightly floured surface. Pinch off small pieces and make them into round balls to roll out flat with a rolling pin and cut into a small square. Alternately, roll the dough into small, sausage-shaped rolls and slice them before rolling them into flat circles. Each circle should be about 2½ to 3 inches in diameter.

3.      Use to making dumplings. If you are preparing the skins in advance, store by stacking each circle with a little bit of flour between each skin, wrapping the whole stack tightly with plastic wrap. Refrigerate for no more than a week. You may also freeze the skins, but be sure to defrost in the fridge overnight before using.

(24 pieces)

STEP 2:

DOUGH SIOMAY

Ingredients:

1.    Mince meat of chicken 5O0 gram

2.    Mince shrimp 100 gram

3.    Sagu/tapioca flour 100 gram

4.    Wheat 2spoon

5.    Garlic 4cloves (mince also)

6.    Leeks

8.    Salt 1 teaspoon (cut into small pieces)

7.    Pepper 1 tea spoon

9.    Sesame oil1 spoon

10. Oyster sauce 1 tea spoon

11. Egg 1 piece

Directions:

Stir mince meat if chicken,garlic, sagu flour, egg, pepper, salt, oyster sauce, and sesame oil into 1 big pan. Last thing, put the leeks and stir it.


STEP 3:

PEANUT SAUCE

Ingredients:

1.    Onion 4 pieces

2.    Garlic 2 pieces

3.    2 pieces of red chili

4.    Peanut butter 50 gram

5.    Mineral water 50 milliliter

6.    Salt 1 tea spoon

7.    Sugar 1/2 tea spoon

8.    Vegetable oil 1 spoon

Directions:

Puree onion, garlic, and chili and stir fry. Add peanut butter, water, salt, and sugar. Stir all until good, wait until boiled.

STEP 4:

FINISHING

Put dough step 2,

1 or 2 spoon into step 1.

It will be many pieces.

And steam it until the meat step 2 ready.

Mix step 3

SIOMAY INDONESIA

 

KONTAKT Z NAMI :

Piotr Śmieszek

E -mail: psbatavia@op.pl
Kom. 6281646027755 Indonezja

Paweł Leśniak

E -mail: paul.lesniak@yahoo.com
Kom. 603 213 680 Polska